Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Legnica
Policzek dla uczelni - nasza odpowiedź

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Nasz artykuł dotyczący rankingu uczelni opracowanego przez dziennik "Rzeczpospolita" i miesięcznik "Perspektywy" wywołał falę dyskusji. Z treścią tekstu nie zgodził się rzecznik Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, którego sprostowanie opublikowaliśmy przed kilkoma dniami. Dziś nasza odpowiedź.

Muszę przyznać, że w ciągu 12-letniej pracy dziennikarskiej, po raz pierwszy spotykam się z formą sprostowania, gdzie emocjonalne doznania wzięły górę nad merytorycznymi argumentami. Zgodnie z prawem prasowym, każde sprostowanie powinno odnosić się tylko i wyłącznie do faktów. Ton i język użyty w sprostowaniu przez rzecznika prasowego Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, Mirosława Szczypiorskiego, jest mało elegancki, nie przystaje powadze stanowiska, które sprawuje. Co więcej, niektóre sformułowania nie mieszczą się w kanonach prawa prasowego i ogólnie przyjętych zasad dziennikarstwa. Dziwię się temu, tym bardziej, że pan Mirosław Szczypiorski jako były dziennikarz z doświadczeniem i redaktor naczelny jednego z byłych legnickich tygodników, powinien znać podstawy prawa prasowego w odniesieniu do sprostowań. Powinien doskonale wiedzieć, jakie treści powinno zawierać modelowe sprostowanie. Rzucanie stwierdzeń typu: "autor [...] niestety naruszył podstawową zasadę dziennikarstwa rzetelność i oszukał czytelników", zdaje się temu przeczyć. Sformułowanie, że autor "oszukał czytelników" jest czystym pomówieniem i kwalifikuje się do wystąpienia na drogę sądową o naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia redakcji. Użyte przez rzecznika uczelni kolejne słowa "autor […] wykazał się wyjątkową niekompetencją i ignorancją" lub "określenia użyte przez autora są zwykłą manipulacją" jest typowym przykładem subiektywnego sądu wydanego pod wpływem emocji, nie podpartego żadnymi dowodami i merytorycznymi argumentami.

Sprostowanie pana Mirosława Szczypiorskiego nie mieści się zatem w granicach przyjętych norm i zasad prawa prasowego, nie ma żadnych podstaw, by w takiej formie je publikować na łamach. Postanowiliśmy jednak je upublicznić, by pokazać, jak w dzisiejszym świecie można w łatwy sposób szkalować dziennikarza, który poruszył niewygodny temat ukazujący uczelnię w złym świetle. Zdecydowaliśmy się opublikować sprostowanie także dlatego, by udowodnić rzecznikowi PWSZ, że nie oszukaliśmy czytelników.

Po pierwsze, pan Mirosław Szczypiorski nieumiejętnie zaadresował swoje sprostowanie. Odbiorcą powinna być bardziej kapituła komisji uczelnianego rankingu i organizatorzy tego przedsięwzięcia, bo to wobec nich pan Mirosław Szczypiorski kieruje swoje - tym razem merytoryczne - uwagi.

Rzecznik zauważa, że rankingi uczelni prowadzi kilkanaście periodyków i paru wydawców informatorów. Oczywiście, że tak jest i co do tego nikt nie ma wątpliwości. Ale stwierdzenie rzecznika PWSZ: "są one najczęściej (te rankingi-przyp.red.) okazją do wyciągnięcia dodatkowych pieniędzy za reklamę. Wystarczy przejrzeć strony z wynikami, aby przekonać się, że jest to przedsięwzięcie finansowe", trąci pomówieniem o korupcję. Poddając pod wątpliwość wiarygodność tego rodzaju rankingów, Szczypiorski dodaje, "żaden z rankingów nie jest firmowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ani przez Państwową Komisję Akredytacyjną. Każda z redakcji ustala własne regulaminy i punktacje". Zgoda, tylko chyba nie przypadkiem w składzie kapituły rankingu "Rz" znalazł się np. senator Marek Rocki, szef Państwowej Komisji Akredytacyjnej?

W kolejnym akapicie M. Szczypiorski pisze: "Co najważniejsze udział szkół wyższych w rankingach jest dobrowolny. Żadna z redakcji nie ocenia w swoich rankingach wszystkich uczelni". Oczywiście, że tak jest, bo klasyfikowane są tylko te ośrodki, które odpowiedziały na ankiety organizatorów rankingu. Szkoda, że rzecznik PWSZ zapomniał dodać, że inicjatorzy plebiscytu wysyłali swoje zapytania do wszystkich uczelni w kraju. Szkoda też, że pan Szczypiorski nie podał powodów, dla których legnicka PWSZ nie przystąpiła do tego rankingu. Skoro jednak uczelnia nie wzięła udziału w ocenie, nasze stwierdzenie: "Dlaczego w prestiżowym rankingu najlepszych uczelni zabrakło legnickich szkół wyższych? Nie mają renomy i uznanej kadry naukowej?", nabiera uzasadnionego zapytania.

Na marginesie, chcę przywołać jedno zdarzenie, może mało istotne, ale jakże wymowne. Wysyłanie sprostowań podobnej treści (różniły się tylko nazwiskiem autora, nazwą redakcji i tytułem artykułu) do dwóch różnych redakcji, a odnoszących się do dwóch różnie napisanych tekstów poruszających ten sam temat, świadczy tylko o podejściu pana Mirosława Szczypiorskiego do istoty problemu.


Tomasz Jóźwiak



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl