wywołanie zgodne z linkiem canonical
Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Legnica
Makłowicz nie tylko o gotowaniu

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Odkąd pamięta interesuje się historią. Ma sentyment do Węgier. Uważa, że wiele sytuacji historycznych miało związek z jedzeniem. Życia nie bierze zbyt poważnie, bo umarłby z przerażenia. Robert Makłowicz odwiedził Legnicę. Promował swoją najnowszą książkę pt. „Cafe Museum”.
Makłowicz nie tylko o gotowaniu
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Makłowicz nie tylko o gotowaniu
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Makłowicz nie tylko o gotowaniu
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Makłowicz nie tylko o gotowaniu
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Jest to wesoła książeczka, przepełniona anegdotami. Napisana w formie eseju, którego tematem są podróże po Europie Środkowej. Autor poświęca wiele uwagi krainie historycznej jaką jest Dalmacja. - Nie rosną tam wierzby płaczące. Jest jasno. Im jestem starszy, tym gorzej znoszę ciemność – mówi Robert Makłowicz. Chytrze pomyślałem, że się tam przeniosę i nie będę czuł się zdrajcą.

Nie zapomina jednak o związku z krajem. Z polskich miast ceni Wrocław. Dlaczego? - Fenomen Wrocławia polega na tym, że nie wstydzi się historii. Marek Krajewski, współczesny pisarz przedstawia historię dawnego Breslau. Głównym bohaterem jest niemiecki komisarz. Krajewski nie ucieka od trudnych wydarzeń historycznych. Pokazuje je i stają się atutem – tłumaczy Makłowicz. Gość wspomina lata 80. Był wtedy we Wrocławiu. Stał w kilometrowej kolejce po benzynę. Zachciało mu się siku. Poszedł do pobliskiego parku. - Okazało się, że nasikałem na niemiecki grób. Nie miałem pojęcia, że w miejscu cmentarza jest park. Dlatego właśnie nie możemy buntować się, że zacierane są ślady polskości w innych krajach. My robimy podobnie – dodaje Makłowicz.

Z pasją poznaje smaki innych kultur. Wciąż jest głodny wrażeń. - Z życiem i kulturami jest jak z przeglądaniem się w lustrze. Lustro jest jak jedna kultura. Przeglądając się w nim nie mamy pewności, czy nie pogrubia. Trzeba się przeglądać w różnych lustrach. Tak samo jest z poznawaniem innych kultur – mówi gość.

Żałuje, że Polacy szczycą się potrawami, które nie mają związku z historią naszego kraju. Pomidorówkę nazywa pornografią kulinarną. - Proferencje kulinarne Polaków są bardzo ograniczone. W ankietach rodacy najczęściej wymieniają zupę pomidorową, kotleta schabowego i kurczaka pieczonego – przytacza wyniki Makłowicz.

Denerwuje się gdy ktoś nazywa go kucharzem. Twierdzi, że jest popularyzatorem gotowania. Mówi o jedzeniu tak jakby jednocześnie mieszał aromatyczne przyprawy.

Czy człowiek którego nie można zatrzymać w jednym miejscu ma jakąś radę na życie? A może istnieje kawałek ziemi do którego gość wraca w myślach? - Mam jedną receptę. Chcę być wszędzie. Tęskni się tylko za swoją małą ojczyzną. Nie można tęsknić za całym państwem. To za duży obszar. Najbardziej jestem związany z miejscem w którym się urodziłem – przekonuje Makłowicz.


mb



o © 2007 - 2023 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl