Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Afrykański kocioł wrze

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Północna Afryka wrze. Po protestach w Tunezji, które doprowadziły do obalenia prezydenta wiatr rewolucji przeniósł się do Egiptu – innego popularnego celu wycieczek Polaków. Wrocławskie biura podróży odwołują wycieczki, z lotniska na Strachowicach do Egiptu nie wylatują samoloty.

Dolnośląska Izba Turystyczna wydała apel do ministra Sikorskiego o wstrzymanie lotów do Egiptu. Zakaz ma obowiązywać wstępnie przed dwa dni: dziś i jutro. Na razie nie ma jeszcze żadnego odgórnego zalecenia, co widać także na wrocławskim lotnisku.

- Dziś mamy planowo jeden lot do Egiptu i do tej pory nie został on odwołany. Jutro nie wylatuje z Wrocławia żaden czarter w tamtym kierunku - informuje Radosław Zych z informacji odlotów i przylotów.

Sprowadzają Polaków

- Powroty naszych klientów przebywających w Egipcie będą realizowane planowo. Pozostajemy jednak w gotowości interwencyjnej, co oznacza, że w każdej chwili gotowi jesteśmy wyczarterować specjalny samolot, którym w przypadku znaczącego zaostrzenia sytuacji w Egipcie klienci biura mogliby bez przeszkód wrócić do Polski. Dalsze decyzje TUI Poland będzie podejmowało w oparciu o bieżący monitoring sytuacji w Egipcie oraz na podstawie uzgodnień na poziomie globalnym z koncernem TUI - mówi Marek Andryszak, prezes TUI Poland.

Także biuro podróży ITAKA odwołało wyloty do Egiptu do końca lutego. Klientom, którzy zakupili w tym okresie wycieczki, oferuje zamianę terminu lub celu podróży bez dodatkowych kosztów.

- Nie oszukujmy się, szalonego zainteresowania Egiptem teraz nie ma - mówi pracownica agencji Orlica.

Trwające od zeszłego tygodnia protesty pochłonęły już ponad 120 ofiar. Wybuch rewolucji zastał w Egipcie około sześć tysięcy Polaków, którzy spędzali tam urlopy. Na szczęście zamieszki skupiają się w leżących na północy Kairze i Aleksandrii, tymczasem głównym celem turystycznych podróży jest wybrzeże Morza Czerwonego. Pomimo tego Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało komunikat, w którym odradza wyjazdu do Egiptu.

- Pojęcie „siły wyższej” nie jest w Polsce unormowane – zwraca uwagę Józef Ratajski, wiceprezes i sekretarz generalny Polskiej Izby Turystyki. – Dopiero w poniedziałek Ministerstwo Sportu i Turystyki wydało komunikat, że wydarzenia w Egipcie kwalifikują się pod tę definicję. W takiej sytuacji operator odwołując wyjazd ma możliwość obciążenia klienta jedynie autentycznie poniesionymi kosztami. Nie wolno operatorowi nic na tym zarobić – tłumaczy Ratajski. Co ważne sytuacja analogiczna jest także wtedy, gdy sami zrezygnujemy z wyjazdu do Egiptu. Jak tłumaczy Magdalena Plutecka-Dydoń z Neckermann Polska nie powinno być problemów ze zwrotem wpłaconych pieniędzy, ale najpierw biuro będzie się starało zaproponować zmianę miejsca lub terminu wyjazdu. Jednak należy pamiętać, że zaistnienie siły wyższej oznacza, że możemy oczekiwać tylko zwrotu wpłaconych pieniędzy nie zaś dodatkowego odszkodowania.

Nasz zachodni dyktator

Protestujący domagają się wprowadzenia reform oraz ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka, rządzącego Egiptem od 1981 roku. Zastąpił on na tym stanowisku Anwara Sadata, laureata pokojowego Nobla za porozumienie pokojowe z Izraelem w Camp David z 1976 roku, zamordowanego przez radykalny Egipski Dżihad. Po przejęciu władzy Mubarak wykorzystał zamach na poprzednika do wprowadzenia stanu wojennego, który obowiązuje w kraju do dziś i pozawala na prześladowanie opozycji.

Mubarak przez wiele lat był wspierany przez Stany Zjednoczone, które uważały go za gwarancje stabilności w regionie. Co roku do Kairu płynęły miliardy dolarów amerykańskiej pomocy. We wrogim USA świecie arabskim Mubarak był wyjątkiem. Zwalczał islamską opozycję. Poparł I Wojnę w Zatoce Perskiej i jako jeden z pierwszych udzielił wsparcia militarnego, w zamian za co anulowano Egiptowi 20 miliardów dolarów długu, a resztę korzystnie rozratowano. Nie bez znaczenia jest też Kanał Sueski, którym zarządza Kair. Niestabilność w regionie mogłaby skutkować wzrostem cen ropy transportowanej przez Kanał.

Jak zaznacza były ambasador Polski w Kairze Grzegorz Dziemidowicz zachodni politycy wykazują się obecnie daleko idącą hipokryzją domagając się reform, podczas gdy przez lata wspierali reżim.

Przerwać dekady

Choć kadencja prezydenta wynosi w Egipcie sześć lat, to Mubarak rządzi nieprzerwanie od trzech dekad. Wszystko dzięki kilkukrotnie organizowanym referendom przedłużającym jego urzędowanie. W 2005 roku pod naciskiem światowej opinii zorganizowano w Egipcie „wolne” wybory. Jednak nietypowa ordynacja, która dopuszcza kandydowanie jedynie osób zatwierdzonych przez Zgromadzenie Narodowe oraz represje wobec opozycji poskutkowały zdobyciem przez Mubaraka ponad 88 proc. głosów. Samo zwycięstwo dyktatorowi nie wystarczyło, po wyborach zamknął w więzieniu wielu opozycjonistów w tym Aymana Nouvę, który w głosowaniu uzyskał drugi wynik.

Egipska opozycja postanowiła nie czekać na kolejne matactwa przy wyborach planowanych na jesień tego roku i przystąpiła do protestów. Za inicjatorów protestów uznaje się Ruch 6 kwietnia. Jest to młodzieżowa organizacja walcząca o demokratyzację Egiptu. Członkowie grupy początkowo kontaktowali się ze sobą za pośrednictwem internetu, dlatego Mubarak wyłączył w kraju dostęp portali społecznościowych, a od 26 stycznia całkowicie odciął Egipt od sieci.

Najsilniejszą grupą opozycyjną w Egipcie są Bracia Muzułmańscy, którzy jednak dotąd nie brali aktywnego udziału w protestach. Jest to działająca na granicy legalności organizacja islamska, która niemal od początku Egipskiej państwowości była zwalczana przez władze. Działające od osiemdziesięciu lat bractwo zrzesza dużą część islamskiej inteligencji, a także organizuje akcje charytatywne, czym zaskarbia sobie sympatię biedniejszych Egipcjan. Warto jednak zaznaczyć, że na tle innych grup islamistycznych postulaty oraz metody działania są umiarkowane.

W protestach bierze także udział najpopularniejszy egipski polityk Mohammad ElBaradei, który urósł do miana lidera protestujących. Baradei to laureat pokojowej Nagrody Nobla za działalność w Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, której był przewodniczącym. Jest znany na świecie, więc Mubarak nie mógł go zamknąć w więzieniu gdy po powrocie do Egiptu w zeszłym roku zaangażował się w działalność opozycyjną.

Musi odejść

W odpowiedzi na protesty Mubarak zapowiedział we wtorek w telewizji, że nie będzie startował w wyborach. Powołał także nowy rząd i pierwszy raz od 30 lat wiceprezydenta, którym został Omar Sulejman. Ma on się podjąć dialogu z protestującymi

Zdaniem prof. Piotra Mickiewicza z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej mimo tych działań Mubarak będzie zmuszony do odejścia przez eskalację protestów. – Symptomami wskazującymi na możliwość takiego rozwiązania jest wyjazd z Egiptu syna dyktatora Gamala oraz wprowadzane przez prezydenta zmiany rządu. Ważna jest także postawa armii. Do tej pory zachowuje się ona biernie, co należy odczytywać jako przyzwolenie na demonstracje i obalenie Mubaraka.

Protesty wywołały duży niepokój wśród społeczności międzynarodowej. Wszystko z powodu zagrożenia przejęciem władzy przez radykalne siły islamskie i powtórzeniem się scenariusza Rewolucji Islamskiej w Iranie. Szczególne silne obawy pojawiły się w Izraelu. Premier Benjamin Netanjahu wyraził nadzieję, że władze będą respektowały postanowienia pokoju z Camp David, które były pierwszym porozumieniem między Izraelem, a krajem arabskim.

Zdaniem Mickiewicza jest jednak mało prawdopodobne by władze przejęły radykalne siły. – Jak na kraj arabski Egipt jest państwem w dużym stopniu zsekularyzowanym. Protesty zostały sprowokowane przez ugrupowania opowiadające się za demokratyzacją i przede wszystkim reformami gospodarczymi. Egipcjanie są świadomi że radykalizacja prawa i wprowadzenie szariatu odbije się natychmiast na najważniejszej sferze egipskiej gospodarki, turystyce.

– Mohammed ElBaradei może tymczasowo objąć funkcję szefa państwa, ale nie usankcjonuje w ten sposób swojej pozycji na dłużej. Do tego niezbędne będzie poparcie Bractwa Muzułmańskiego. Baradei jest popularny w kręgach inteligencji i w Kairze, ale trudno powiedzieć jak zagłosuje prowincja. Wydaje się, że nowy rząd stworzy koalicja liberalnych dysydentów i ugrupowań islamskich – analizuje prof. Piotr Mickiewicz. Sugeruje on, że po rewolucji Egipt pójdzie drogą Turcji. Wówczas nawet jeśli władze przejmą siły islamskie, przestrzegania standardów demokracji i świeckości państwa będzie pilnować armia.

Kto następny?

Wydarzenia w Egipcie poprzedziły protesty w Tunezji, pojawiły się więc głosy, że może to być początek serii rewolucji, a tym samym niebezpiecznej destabilizacji w regionie. Profesor Piotr Mickiewicz studzi jednak te obawy. Jego zdaniem nie można mówić o bezpośredniej inspiracji protestujących w obu krajach. Politolog przyrównuje obecną sytuację do okresów Jesieni Ludów w Europie Środkowej oraz Rewolucji Kwiatów na Kaukazie i w Azji Centralnej. Jednak jego zdaniem egipski przewrót powinien być ostatnim. – Być może dołączy Syria, ale raczej na tym się skończy. Maroko jest inną kategorią, to monarchia. Z kolei w Libii panuje reżim i bez pomocy armii nic się nie wydarzy. W dodatku zasoby ropy i polityka Chin, Francji oraz Włoch wobec Muammara Kadafiego ograniczają szansę na eksport do tego kraju rewolucji – uspokaja.


Wojciech Sitarz/ RW



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl

Twój afisz
na grupie Otomedia.pl
zadzwoń: 512 745 851
e-mail: reklama@otomedia.pl
Znajdź wydarzenie
na naszym afiszu
Twój afisz
na grupie Otomedia.pl
zadzwoń: 512 745 851
e-mail: reklama@otomedia.pl
 
Dzisiaj
Sobota 29 lutego 2020
Imieniny
Lecha, Lutomira, Wiktora

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl