Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Legnica
Legniczanin zbuduje szkołę na Filipinach

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Norbert Palimąka zbiera pieniądze na szkołę dla dzieci z filipińskiej wioski Cuyabo. Chce, by dzieci od września zaczęły się uczyć, zamiast pracować w kopalni rudy żelaza.

Do tej pory fundacja ESPA zebrała 5 tysięcy złotych. Potrzeba jeszcze 13 tysięcy, by w Cuyabo powstała pierwsza w historii wioski szkoła. Naukę mogłoby zacząć 120 dzieci. Do tej pory większość z nich nigdy nie czytała, a jedyne czym się zajmują to wydobywanie rudy żelaza.

- Nawet trzyletnie dzieci chodzą i wykopują z ziemi bryły – wspomina Norbert Palimąka. - Potem sprzedają ją po 10 centów za kilogram do Chin. Te dzieci powinny się uczyć, by mieć szansę na lepszą przyszłość. Rywalizować nie w tym, kto więcej kamieni wygrzebie lecz kto będzie miał lepsze oceny.

Dla Norberta Palimąki przygoda z Filipinami zaczęła się od spotkania z Jayjay Lizarondo. Razem studiowali w Stanach. Jayjay opowiadał o rodzinnym kraju i czym się zajmuje jego fundacja Hop-e. Już od dwóch lat prowadzi w jednej z wiosek szkołę dla dzieci. Budynek podstawiono z bambusa, ponieważ nad Filipinami przechodzi do 50 tajfunów rocznie. Taka konstrukcja i wykup ziemi pod budynek to koszt 6 tysięcy dolarów. Z kolei nauka i wyżywienie jednego ucznia w takiej szkole kosztuje ok. 80 zł miesięcznie..

- Pomyślałem, że to nie są jakieś niebotyczne kwoty i można wśród znajomych i u ludzi dobrej woli zebrać potrzebne pieniądze – tłumaczy Palimąka.

Tak zrodził się pomysł zbudowania kolejnej szkoły na Filipinach. Wybrali Cuyabo, bo tą wioskę pokazał mu trzy miesiące temu Jayjay. Hop-e wówczas rozpoczęła akcję dostarczania żywności i lekarstw do tej oddalonej o 60 km od Manili miejscowości. Mimo, ze Cuyabo jest tak blisko stolicy kraju, nie ma tu wodociągów, ani prądu, a ludzie, by podsłuchać radia, biorą akumulator i jadą rowerami do innej wsi, by je naładować. Drogi też nie ma. Jedynie ścieżka, którą można pokonać albo rowerem albo samochodem terenowym.

Norbert Palimaka do współpracy namówił fundację ESPA. Fundacja ma już doświadczenie w akcjach pomocy dla dzieci. Organizowała już akcje wakacyjne i prowadzi własne przedszkole.


TOW



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl