Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Tu będą zwalniać. Bezrobocie 14,5 proc.?

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Po ubiegłorocznym kryzysie w branży budowlanej również najbliższe miesiące nie przyniosą niczego dobrego. - Wyhamowały zarówno inwestycje w budynki, jak również typowo infrastrukturalne, na przykład w drogi. Nic nie wskazuje na to, by w tym roku tej branży udało się stanąć na nogi - nie pozostawia wątpliwości Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. Z budowlanką sprawa jest jasna, ale co się będzie działo w pozostałych branżach?

Money.pl szacował w zeszłym roku, że kryzys w branży budowlanej może spowodować utratę pracy dla 100 tysięcy osób. Firmy z tej branży wciąż borykają się ze znaczącym zadłużeniem i spadkiem popytu. Deweloperów czeka również ciężki czas ze względu na to, że Polacy rzadko decydują się teraz na zakup mieszkania, a do tego kończy się między innymi program "Rodzina na swoim".

- Czynnikiem psychologicznym zniechęcającym do zaciągania wieloletniego kredytu mieszkaniowego jest utrzymująca się niestabilna sytuacja gospodarcza - napisali o deweloperach analitycy DM Millennium. Na słabe perspektywy budowlanki zwracają również uwagę eksperci z Narodowego Banku Polskiego. Z ich ankiety wynika, że zdecydowana większość przedsiębiorców z tej branży spodziewa się końca spowolnienia dopiero za rok lub nawet półtora roku.

Dane GUS oraz prognozy makroekonomiczne nie dają na razie większych szans na odbicie w szeroko pojętym przemyśle. W grudniu ubiegłego roku produkcja przemysłowa w Polsce była o 10,6 procent niższa w porównaniu do tego samego okresu 2011 roku. Również wskaźniki PMI, pokazujące nastroje w przemyśle, nie wypadają optymistycznie i kształtują się na poziomie poniżej 50 punktów. To zawsze oznacza sygnał wskazujący na spowolnienie.

Dość kiepskiego obrazu sytuacji może dopełnić fakt, że mniej więcej co czwarta firma przemysłowa nie pokazała zysków za pierwsze trzy kwartały ubiegłego roku, a zatrudnienie spadło w nich w tym czasie o 0,8 procent w stosunku do 2011 roku. Prognozy zatrudnienia w przemyśle na ten rok również nie są optymistyczne. Wynika z nich, że razem z budowlańcami o miejsca pracy powinni się obawiać między innymi górnicy.

Prognoza zmiany zatrudnienia w branżach przemysłowych (w proc.)

Branża przemysłowa/Prognoza netto

Kopalnie/przemysł wydobywczy:-19

Budownictwo:-16

Produkcja przemysłowa:-11

Rolnictwo/leśnictwo/rybołówstwo:-10

Energetyka/gazownictwo/wodociągi:-6

Restauracje/hotele:-5

Handel detaliczny i hurtowy:-2

Finanse/ubezpieczenia/nieruchomości/usługi:0

Instytucje sektora publicznego:3

Transport/logistyka/komunikacja:7

W przypadku przemysłu bardzo istotny jest również fakt, że spowolnienie w większości jego gałęzi może odbić się również na innych sektorach gospodarki. Eksperci szacują bowiem, że na jedno miejsce pracy w przemyśle przypadają trzy w branżach usługowych.

Jeżeli ten negatywny scenariusz się zrealizuje, wówczas możemy oczekiwać wyraźnego wzrostu poziomu bezrobocia. Jak szacują eksperci z firmy Work Service, wskaźnik bezrobocia w Polsce może w tym roku sięgnąć nawet 14,5 procent.

W najgorszej sytuacji znajdą się osoby młode, które nie ukończyły 35. roku życia. Jak pokazują statystyki, prawie 30 procent bezrobotnych jest w wieku 25-34 lat. A aż 25 procent nie ukończyło 25. roku życia. - Niewątpliwie na tak duże bezrobocie w tej grupie wiekowej wpływa brak doświadczenia młodych ludzi, którzy weszli w rynek pracy w bardzo trudnym dla gospodarki momencie - podkreśla Agata Zdybicka, kierownik działu rozwoju rynków w Work Service.

Gdy większość branż mocno odczuje skutki spowolnienia, to są także wyjątki, dla których kryzys może okazać się całkiem opłacalny. To zdecydowanie branża spożywcza, skupiona na sprzedaży tańszych produktów. - Jedzenie jest ostatnią rzeczą, na której oszczędzamy w trudniejszej sytuacji - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Na ten segment rynku wskazują również analitycy DM Millennium. Podkreślają jednak, że sektor spożywczy był już bardzo odporny na wahania koniunktury w latach 2008-2009 i teraz również nie powinniśmy się spodziewać jego załamania. Jeżeli zaś chodzi o szerzej pojęty handel detaliczny, to tutaj - choć można oczekiwać pogorszenia sytuacji - to dość dobrze powinny sobie radzić duże sieci obuwnicze czy odzieżowe, które nie tylko mają sporo powierzchni handlowej w Polsce, ale również wykorzystują krajowe spowolnienie do tego, by rozwijać działalność za granicą.

Bo właśnie eksport, w dużej mierze na rynki pozaeuropejskie, będzie dla wielu firm sposobem na ratowanie swoich wyników. Jak pokazują dane Ministerstwa Gospodarki, bardzo dobrze w eksporcie radzi sobie branża spożywcza. Firmy w niej działające zwiększyły w ubiegłym roku wartość eksportu o kilkanaście procent.

Na rynku krajowym z kryzysem powinny sprawnie uporać się też firmy działające w branży IT. Można wśród nich wskazać między innymi te, które handlują w internecie bądź pomagają klientom szukać tańszych produktów. Od dłuższego czasu również wśród spółek, które do tej pory działały na tradycyjnym rynku, wyraźnie widać trend związany z tym, że przenoszą część swojej działalności do sieci. To z jednej strony wiąże się z niższymi kosztami działalności, a z drugiej - pozwala dotrzeć do większej liczby klientów.

Rozwój sektora internetowego będzie rodził zapotrzebowanie na specjalistów z dziedziny IT. Spodziewa się tego między innymi Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W swoim raporcie dotyczącym przyszłościowych zawodów urzędnicy wskazali, że pomiędzy rokiem 2011 a 2015 zapotrzebowanie na pracowników w branży IT skoczy o 27 procent. Nie jest niespodzianką, że dobre perspektywy rysują się też przed inżynierami (wzrost o 14 procent).

Trudną sytuację odczują również spółki notowane na GPW. - Szacujemy, że zyski wszystkich spółek obecnych na rynku spadną średnio o 10 procent - uważa Maciej Hebda, analityk z Espirito Santo Investment Bank.


Money.pl



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl