Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Sensacyjne dokumenty rosyjskie ws. Smoleńska

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Rozrzucone na obszarze prawie jednego kilometra kwadratowego szczątki rządowego tupolewa, wiszące na drzewach fragmenty samolotu, nieuszkodzone przewody trakcji elektrycznej - to zaledwie kilka informacji znajdujących się w rosyjskim dokumencie ujawnionym w najnowszym numerze miesięcznika "Nowe Państwo".

Dokument o nazwie "Protokół Oględzin Miejsca Zdarzenia" został wykonany w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. w godzinach 15.05-20.12. Podpisali go urzędnicy ze smoleńskiego oddziału Komitetu Śledczego przy Prokuraturze Generalnej Federacji Rosyjskiej oraz dwóch świadków. Do dokumentu dołączono odręcznie sporządzoną mapkę.

W dokumencie szczegółowo opisano miejsce katastrofy oraz obszar - blisko jeden kilometr kwadratowy - na którym znajdują się fragmenty samolotu. "Przewody linii elektroenergetycznej nie są uszkodzone. Wzdłuż drogi Smoleńsk-Pieczersk również w kierunku z południa na północ znajduje się wąwóz o szerokości ok. 2-3 m, wewnątrz którego na odcinku ok. 20-25 m są porozrzucane metalowe fragmenty samolotu różnej wielkości" - czytamy w rosyjskim dokumencie.

Nie ma w nim opisu brzozy, o której mówili członkowie komisji MAK-u oraz komisji Millera. Dokument wspomina natomiast o innych uszkodzonych drzewach, w tym także brzozach.

"Śledczy rosyjscy identyfikują natomiast jakieś trzy brzozy. Pierwszą - 1400 m od miejsca, w którym upadły największe części tupolewa. Według dokumentu została ona ułamana na wysokości 17 m. Taka brzoza nie była opisywana w żadnej dotychczasowej relacji. Następnie śledczy opisują drugą brzozę, stojącą dużo dalej i złamaną na wysokości 4 m. Wreszcie, po przejściu pewnej odległości, śledczy opisują trzecią brzozę złamaną na wysokości 1 m od góry. To drzewo stoi na miejscu, które wówczas zidentyfikowano jako działkę pana dr. Bodina. Według polskiej komisji miała ona być złamana na wysokości 5 m, a wersja rosyjska, przedstawiona w filmie National Geographic, mówi o 11 m" - mówi w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" Antoni Macierewicz.

Jak zauważa "GPC", sporządzony przez Rosjan opis pokrywa się z zeznaniami naocznych świadków, m.in. tych, którzy byli na miejscu w momencie katastrofy lub zaraz po niej - załogi jaka-40 oraz funkcjonariuszy BOR-u. BOR-owcy przyjechali z Katynia (gdzie miały się odbywać uroczystości) do Smoleńska natychmiast po otrzymaniu informacji o katastrofie.

"Pierwsze dokumenty z oględzin miejsca wypadku, urzędowo potwierdzone, przeczą całej historii opisanej zarówno przez panią Anodinę, jak i pana Millera. To może być podstawa do wszczęcia przeciwko nim procesu o sfałszowanie dokumentu państwowego" - mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" Antoni Macierewicz.


INTERIA.PL/Gazeta Polska Codziennie



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl