Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Legnica
Kto jest winny?

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Czekał na wszczepienie zastawki sercowej, rodzina zawiozła go do szpitala w Legnicy, a lekarze umieścili go... w szpitalu psychiatrycznym. Mowa o 64-letnim pacjencie z Chojnowa. Wczoraj wczesnym rankiem mężczyzna zmarł we własnym domu.

Ta nieszczęsna promazyna

Czesław Matczak z Chojnowa od kilkunastu lat cierpiał na serce. W tym tygodniu miał we Wrocławiu przejść poważną operację. Jednak przed świętami poczuł się bardzo źle i trafił do szpitala w Legnicy na oddział kardiologiczny. Anna Matczak odwiedzała męża nawet po kilka razy dziennie i zauważyła, że staje się on coraz bardziej agresywny. W niedzielę dowiedziała się od lekarza, że mąż uderzył pielęgniarkę.

Anna Matczak ani na moment nie uwierzyła w chorobę psychiczną męża. Dokładnie przeanalizowała wypis z legnickiego szpitala. Z dokumentu wynika, że mąż nie miał żadnych problemów z sercem. Lekarze wypisali jednak zestaw specyfików, jakie podali pacjentowi. Jednym z preparatów była promazyna. Zdaniem niezależnych lekarzy spoza legnickiego szpitala, tego specyfiku nie wolno podawać osobom z chorobą wieńcową, bo wówczas wywołana zostanie reakcja zupełnie odwrotna - pacjenci staną się agresywni.

Anna Matczak na własne żądanie zabrała męża ze szpitala psychiatrycznego do domu. Po odstawieniu promazyny mąż odzyskał równowagę psychiczną. Mężczyzna uskarżał się jedynie na ból w okolicy serca - w obawie przed działaniem promazyny nie chciał jednak wracać do szpitala w Legnicy i czekał na operację we Wrocławiu. Nie doczekał. Zmarł wczoraj, o piątej rano, we własnym domu. Zdaniem lekarza pogotowia ratunkowego, przyczyną śmierci był zawał serca.

Dariusz Dębicki, wicedyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy, uważa, że jego pracownicy nie są winni i nie popełnili żadnego błędu wysyłając pacjenta z dolegliwościami serca do szpitala psychiatrycznego. Dyrektor twierdzi również, że podanie promazyny było wskazane.

Wczoraj po południu rodzina Czesława Matczaka zwróciła się do prokuratury z wnioskiem o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Prokurator ma 30 dni na podjęcie decyzji.

Więcej na temat tej bulwersującej sprawy w kolejnej odsłonie naszego serwisu.

Na zdjęciu: Wdowa po Czesławie Matczaku, pani Anna, nie może zrozumieć, dlaczego legnicki szpital zamiast profesjonalnie zająć się jej mężem, wysłał go do szpitala psychiatrycznego.

Fot. Wincenty Kołodziejski


Andrzej Andrzejewski PRW



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl