Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Legnica
Proces milicjantów: kamienne twarze

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
- Zakończenie tego procesu będzie zwieńczeniem mojej 25-letniej walki z komuną, z systemem totalitarnym, który do PRL został "przywieziony" na sowieckich czołgach. Mimo wielu chęci, nie mogę i nie potrafię wybaczyć moim prześladowcom – ze skupioną twarzą mówił przed rozpoczęciem procesu byłych milicjantów, Janusz Ruszkowski z Polkowic, wtedy jedna z ofiar, dziś oskarżyciel posiłkowy.

Po dwóch nieudanych próbach, przed legnickim Sądem Rejonowym rozpoczął się proces trzech byłych milicjantów oskarżonych przez Instytut Pamięci Narodowej o popełnienie zbrodni komunistycznej. Prowadzący proces, sędzia Konrad Wytrykowki, kierując się interesem społecznym, zezwolił na udział mediów w procesie z wyłączeniem publikacji danych i wizerunku oskarżonych. Rozprawa rozpoczęła się od odczytania przez prokuratora IPN, Przemysława Cieślika, aktu oskarżenia.

- Tadeuszowi K. prokuratura zarzuca przekroczenie swoich uprawnień w trakcie prowadzonych postępowań polegające na psychicznym i fizycznym znęcaniu się nad Januszem Ruszkowskim. Oskarżony ponadto groził będącej w 4. miesiącu ciąży Krystynie Ruszkowskiej, nieżyjącej dziś małżonce Janusza Ruszkowskiego, że nie urodzi dziecka, a ich 8-letnia wówczas córka Marzena (dziś 33-letnia kobieta-przyp.red.) zostanie im odebrana. Stanisławowi Zabielskiemu groził, że "nieznani sprawcy" uprowadzą i zgwałcą jego żonę – mówił dziś prokurator IPN.

Drugiemu z oskarżonych byłych milicjantów, Piotrowi M., IPN zarzuca, że podczas przesłuchania Stanisława Zabielskiego bił go pałką po stopach aż do utraty przytomności, kilkakrotnie uderzył swoją ofiarę ciężkim krzesłem dębowym w tył głowy i kręgosłup, brał też udział - razem z innymi nieustalonymi dotychczas współsprawcami - w wywiezieniu Zabielskiego z siedziby komendy MO do lasu, gdzie grożono mu śmiercią. Trzeci z oskarżonych, Zdzisław S. usłyszał zarzut niedopełnienia obowiązków. Były milicjant nie reagował na ciężkie pobicie Janusza Ruszkowskiego przez innego oficera MO i nie udzielił mu pomocy.

Za zarzucane oskarżonym Tadeuszowi K. i Piotrowi M. czyny grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Zdzisławowi S. grozi natomiast do 3 lat więzienia. Wszyscy oskarżeni z kamienną twarzą wysłuchali zarzutów. Nie przyznają się do stawianych im czynów, odmówili składania dodatkowych wyjaśnień, nie odpowiadali też na pytania sądu i prokuratora IPN. Sędzia Konrad Wytrykowski przedstawił zeznania oskarżonych z postępowania przygotowawczego. Oskarżony Tadeusz K. zeznał, że "nie pamiętam osoby pokrzywdzonej (chodziło o Ruszkowskiego-przyp.red.), nie pamiętam szczegółów sprawy, o którą dziś jestem oskarżony, nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek kogoś pobił. Takie postępowanie byłoby niezgodne z moją naturą i wyuczonym zawodem (oskarżony K. był pedagogiem). Naszym zadaniem w 1983r. było zatrzymanie i ustalenie sprawców podłożenia ładunków wybuchowych pod budynkiem komendy MO w Polkowicach. Sprawy polityczne nie interesowały nasz zespół, z którym pracowałem", zeznał wcześniej Tadeusz K.

Dalszy bieg procesu poddał pod wątpliwość obrońca oskarżonego Piotra M. Mecenas Piotr Rojek powołując się na zapisy w ustawie konstytucyjnej, dowodził, że stawiane dziś oskarżonym zarzuty uległy przedawnieniu i sprawę należy umorzyć. Proces odroczono do 19 maja.

***

Sylwetki oskarżonych

Tadeusz K. - były milicjant w stopniu kapitana; do MO wstąpił w 1968r., zwolniony ze służby w lipcu 1990r. po negatywnej dla niego weryfikacji funkcjonariuszy MO, wykształcenie wyższe pedagogiczne, żonaty, dwoje dzieci.

Piotr M. - do milicji wstąpił w 1972r., jego podanie o przyjęcie do Słuzby Bezpieczeństwa zostało odrzucone, z milicji odszedł w 1987r. na własną prośbę. Ma wykształcenie średnie, dwoje dzieci, dziś jest szefem ochrony w legnickim Banku Spółdzielczym.

Zdzisław S. - do milicji wstąpił w 1968r., ze służby odszedł w grudniu 1987r. w stopniu porucznika; wykształcenie wyższe prawnicze, troje dzieci.


Tomasz Jóźwiak



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl