Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Legnica
W procesie o łapówki

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Emilian Stańczyszyn zastrzegł, że za czyny popełnione przez jego brata, nie odpowiada.

Wczoraj byliśmy świadkami kolejnej odsłony procesu Emiliana Stańczyszyna, byłego burmistrza Polkowic i sześciu przedsiębiorców lokalnych za nami. Swoje wnioski składali wczoraj kolejni oskarżeni o przyjmowanie korzyści majątkowych.

Jeden z nich, Franciszek G. złożył dodatkowe wyjaśnienie. Dotyczyło ono słów jakie padły na sali sądowej w trakcie ostatniej rozprawy, gdzie Franciszek G. oświadczył, że niektóre jego zeznania zostały wymuszone przez prokuraturę i funkcjonariusza policji prowadzącego przesłuchania.

- Po przemyśleniu chcę skorygować słowa jakie padły na ostatniej rozprawie – mówił Franciszek G. – Podtrzymuje to, że wywierano na mnie presję, ale w moim odczuciu nie doszło do złamania prawa. Nigdy nie utrzymywałem żadnych kontaktów korupcyjnych z Emilianem Stańczyszynem (zgodził się na publikację w mediach swojego nazwiska i wizerunku - przyp.red.). W śledztwie przyznałem się do winy, jednak nie jestem pewien, czy moje działania miały charakter korupcyjny.

Oskarżony o dawanie łapówek Marek J. podtrzymał większość swoich wyjaśnień jakie złożył w trakcie prowadzenia śledztwa, jednak zaprzeczył, jakoby miał świadomość, że część pieniędzy jakie zapłacił innemu z oskarżonych, Franciszkowi G. miały być przeznaczone na łapówki. Markowi J. zarzuca się dawanie łapówek w kwocie 100 tysięcy złotych.

Swoje oświadczenie złożył również Emilian Stańczyszyn. Stwierdził w nim jasno, że nie odpowiada za czyny swojego brata, również oskarżonego w tym procesie.

Piotr S. miał wymuszać wypłacanie łapówek od innych przedsiębiorców powołujące się na rozległe kontakty byłego burmistrza Polkowic.

- Zawsze uprzedzałem najbliższych współpracowników i kolegów, aby nie ufali nikomu kto się na mnie powołuje – oświadczył Emilian Stańczyszyn. – Niestety tacy ludzie byli. Powoływali się na mnie by wzmocnić swoje różnorodne działania i nie myślę tu o działaniach poza granicami prawa. Ta praktyka przez lata się sprawdzała, ale jeśli chodzi o najbliższą rodzinę, z moim bratem było mi najciężej.

Kolejną rozprawę sąd wyznaczył na 14 maja.


ech



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl