Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Artefakty z  leśnych ruin

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Do niektórych, odległych zakątków lasów, gdzie przed drugą wojną światową stały samotne gajówki i puszczańskie gospodarstwa, zniszczone później w trakcie działań bojowych - lub porzucone i zdemolowane już po 1945 roku – przyroda wróciła, troskliwie otulając zielenią pagórki pokruszonego, ceglano-wapiennego rumoszu.
Artefakty  z  leśnych  ruin

Artefakty  z  leśnych  ruin
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Artefakty  z  leśnych  ruin
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Artefakty  z  leśnych  ruin
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Tyle bowiem pozostało z dawnych budynków. Każdy kolejny rok przynosi postępujący proces rozmycia i degradacji resztek ruin, systematycznie są one atakowane zmiennymi warunkami atmosferycznymi i przeszywane upartymi korzeniami samosiejek krzewów, drzew tudzież dorodnych kęp pokrzyw. Zapewne długie wieki jeszcze minął, nim trwalsze materiały budowlane, użyte niegdyś do wzniesienia leśnych obejść, ulegną całkowitemu rozpadowi i zostaną wchłonięte przez naturę – o ile oczywiście wcześniej nie zalejemy naszej planety do końca betonem z infantylną nadzieją, że „w razie czego” ludzkość pryśnie na emigrację do jakichś galaktyk.

Przy szczątkach tych dawnych domostw można natknąć się na różne przedmioty, służące niegdyś żyjącym w borach ludziom. Bywają też znaleziska, przypominające o mrocznych czasach III Rzeszy. Wydobyty po latach spod darni dawnego podwórka pewnej startej z powierzchni ziemi gajówki niewielki, miedziany znaczek niejako uzewnętrzniał w brunatnym państwie narodowy kult pracy. Po dojściu do władzy w Niemczech naziści pierwszy dzień maja ustanowili „Narodowym Świętem Pracy”, co usankcjonowano ustawą z 10 kwietnia 1933 roku.

Istniejące dotychczas związki zawodowe szybko zostały „zapoznane” z nowym „porządkiem”. Bojówki SA dokonały bandyckich najść na organizacyjne siedziby, przywódców aresztowano i zakazano prowadzenia wolnej działalności związkowej. Zastąpił ją jeden Deutsche Arbeitsfront, czyli Niemiecki Front Pracy, oczywiście w pełni kontrolowany i nadzorowany przez NSDAP, mający reprezentować wszystkich niemieckich robotników, także pracowników umysłowych, pracodawców i rzemieślników.

Organizowane odtąd każdego pierwszego dnia maja hucpy służyły przede wszystkim propagowaniu nazistowskiej ideologii, przez Rzeszę przeciągały w rytm muzyki marszowej liczne parady, umacniające kult „wodza” i wiarę w dziejowe posłannictwo „germańskich nadludzi” - czyli zjednoczoną narodowymi więzami „rasę panów”, prowadzoną przez „opatrznościowego”, brunatnego watażkę do wspaniałej, tysiącletniej ojczyzny.

Znaleziony w pięknym zakątku boru znaczek, opatrzony napisem „TAG DER ARBEIT – 1934”, „udekorowany” dziwaczną główką, hitlerowską „gapą” oraz młotem i sierpem (!) symbolizował nadal upiorne, nazistowskie państwo, był jakimś złowieszczym przesłaniem, pochodzącym z innej epoki.

Opodal ruin owej gajówki, w zagłębieniu terenowym, tuż przy wielkim dębie jej lokatorzy urządzili niegdyś składowisko zniszczonych naczyń. Opadające liście z czasem całkowicie zamaskowały dół i spoczywające w nim przedmioty, jednak buszujące w okolicy dziki, poszukując żołędzi, swoimi odpornymi gwizdami wypatroszyły wnękę, wydobywając podczas uczty między innymi częściowo nadbitą butelkę. Mnogość flaszek od piwa i innych napoi, często pięknie zdobionych różnymi motywami i wypukłymi napisami na szkle, znajdywanych po wojnie na strychach i w poniemieckich piwnicach nie czyniły ze znaleziska wyjątkowego przedmiotu, dopiero treść umieszczonego na nim tekstu okazała się dość ciekawa.

Na górnym fragmencie butelki łukowo rozmieszczone litery tworzyły hasło L. GONCZERZWICZ, zaś pod nim podobnie, lecz „wygięty” odwrotnie w stosunku do wyżej opisanego napis zawierał słowa SAGAN – SPROTTAU i  Gesetzl. Geschützt – (prawnie chroniony).

Ciekawostkę z tej szklanej skorupy uczyniło umieszczone na niej nazwisko Gonczerzewicz - nie jakieś Gontschezewitsch lub inne zgermanizowane miano, lecz właśnie Gonczerzewicz! Można tylko się domyślać, jak musiano je kaleczyć w wymowie…

Jeszcze innym, tym razem w pełni zachowanym przedmiotem, leżącym przy obtłuczonych naczyniach, była figurka dziewczynki w kapelusiku, stojącej przy murowanym słupku, na którym widniał kosz czy raczej drewniany szaflik. Ozdoba wykonana z porcelany stanowiła – być może - tylko jakiś półfabrykat, podobne znalezione artefakty są bowiem zwykle bardzo kolorowe.

Znaczek „TAG DER ARBEIT” w zestawieniu z porcelanową postacią dziecka o niewinnej buzi tworzył dziwaczny kontrast, ale obydwa te artefakty najprawdopodobniej były kiedyś własnością tej samej rodziny…


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Sobota 21 maja 2022
Imieniny
Jana, Moniki, Wiktora

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl

Nieruchomości Legnica