wywołanie zgodne z linkiem canonical
Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Rozmowa z Januszem Kudybą, nowym szkoleniowcem Miedzi Legnica

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
W swej piłkarskiej karierze Janusz Kudyba zdobył na ligowych boiskach w kraju ponad 120 bramek. Jako trener z powodzeniem prowadził m.in. zespół z Królewskiej Woli. W poniedziałek zastąpił Jarosława Pedryca na stanowisku szkoleniowca Miedzi Legnica.

Od czasu skandalicznego meczu ze Ślęzą Wrocław zawodnicy legnickiego klubu nie potrafili wrócić na właściwy tor. W dwóch kolejnych spotkaniach podopieczni Jarosława Pedryca zdołali wywalczyć zaledwie jeden punkt, co dało początek spekulacjom na temat przyszłości trenera w naszym mieście. Po środowej porażce z Jarotą Jarocin, na zespół wylała się fala krytyki, a szkoleniowiec w pomeczowej rozmowie z działaczami klubu oświadczył, że oddaje się do dyspozycji zarządu. Sobotnie spotkanie w Janikowie przeciwko tamtejszej Unii zakończyło się bezbramkowym remisem. Gra legniczan wyglądała już zdecydowanie lepiej, niż przed trzema dniami, mimo to coraz głośniej zaczęto spekulować na temat ewentualnego następcy Jarosława Pedryca.

W poniedziałek w Legnicy pojawił się były trener Gawina Królewska Wola i Zagłębia Sosnowiec, a więc ligowych rywali Miedzi. Kilka godzin później zarząd legnickiego klubu obwieścił decyzję o zmianie na stanowisku trenera pierwszego zespołu, a Janusz Kudyba rozpoczął swój pierwszy trening z zawodnikami Miedzianki.

Tuż po zajęciach, nowy szkoleniowiec legniczan po raz pierwszy spotkał się z przedstawicielami tutejszych mediów, aby szerzej opowiedzieć o okolicznościach, w jakich trafił do naszego miasta oraz celach, które stawiają przed nim władze klubu.

-Kiedy po raz pierwszy odezwali się do pana działacze z Legnicy?

-Przed meczem z Janikowem. Padła propozycja, żebym pojechał na spotkanie z Unią, ale nie miałem jeszcze rozwiązanego kontraktu z Zagłębiem. Dlatego ostatecznie tam nie pojechałem.

-Jak wygląda umowa między panem, a władzami klubu? Czy warunkiem nawiązania dłuższej współpracy jest utrzymanie drużyny w 2. lidze?

-Tak. Moja propozycja była taka, żeby podpisać umowę na 3. miesiące. Jeśli, w co mocno wierzę, utrzymamy się w lidze, to usiądziemy do stołu i będziemy dalej rozmawiać. Najważniejsze będzie więc tych siedem spotkań, które pozostały do końca sezonu. Każdy mecz musimy teraz potraktować jak spotkanie, które może zagwarantować utrzymanie. Jeśli wygramy z Rakowem, wzrośnie morale drużyny, zawodnicy nabiorą pewności siebie i pojedziemy do Sosnowca, w którym do niedawna pracowałem. Chciałbym się jednak skupić na najbliższym meczu, bo to on jest najważniejszy.

-Po, przynoszącej efekty, pracy w Królewskiej Woli, w Sosnowcu nie zagrzał pan długo miejsca. Co było tego powodem?

-Umawiałem się na półtoraroczny kontrakt. Przyzwoity wynik osiągnięty w Królewskiej Woli był efektem pracy długofalowej. Powiedziałem, że chciałbym pracować co najmniej sezon i wtedy zostać oceniony. Zostałem zwolniony po pięciu kolejkach, a to zdecydowanie zbyt krótko.

-Co przekonało pana do przyjęcia propozycji działaczy legnickiego klubu?

-Jako trener Gawina grałem z Miedzią i widziałem potencjał w tym zespole. Jest kilku dobrych zawodników i myślę, że zespół może być wyżej w tabeli. Na początku rundy była dobra, efektowna i skuteczna gra, jednak po meczu ze Ślęzą wszystko się posypało. Po dzisiejszym treningu mogę stwierdzić, że zespół nie jest źle przygotowany motorycznie, a to podstawowa sprawa. Widać, że jest szansa abyśmy się uratowali przed spadkiem.

-Czy przewiduje pan rewolucję w składzie Miedzi w sobotnim pojedynku z Rakowem Częstochowa?

-Szczerze mówiąc w zespole jest kilku pewniaków, a na ławce nie ma siedmiu czy ośmiu zawodników o równych umiejętnościach. Mamy ośmiu, dziewięciu piłkarzy, którzy tworzą trzon zespołu. W pierwszym meczu nie będę eksperymentował, jednak na jednej czy dwóch pozycjach być może pojawią się zmiany wynikające ze świeżego spojrzenia.

-Jako piłkarz występował pan na boisku w roli napastnika. Co można powiedzieć o atakujących Miedzianki?

-Michał Ilków – Gołąb dysponuje dobrą szybkością. Jest Paweł Ochota, Patryk Musiałowski. W poprzednim sezonie Gawin pod moją wodzą był drużyną, która zdobyła najwięcej bramek w lidze. Ja lubię grać ofensywnie, jednak do tego potrzebni są wykonawcy. Nie jest sztuką granie trzema napastnikami i przegrywanie 0:3. Można grać jednym napastnikiem i wygrać 1:0. W ciągu tygodnia zorientuje się jak zagrać. Nam najbardziej potrzebne są przecież punkty.

-Liczył pan już ile tych punktów potrzebuje Miedź, żeby utrzymać się w II. lidze?

-Ja nie jestem trenerem, który liczy punkty. Każda kolejka jest bardzo ważna i nie mogę zakładać, że rywal się potknie – to wróżenie z fusów.

-Przyjmując posadę trenera w Legnicy podjął pan spore ryzyko, bowiem sytuacja w jakiej znajduje się zespół nie należy do najłatwiejszych.

-Jest ryzyko, ale kto nie ryzykuje ten nie jedzie, a ja lubiłem podejmować ryzyko już jako zawodnik. Wejść do drużyny, która zajmuje miejsce w środku tabeli jest wygodne, ale nie ma wtedy tej adrenaliny. Lubię wyzwania i uważam, że w sporcie trzeba walczyć do końca. Jeśli będą tak myśleć również piłkarze to jest duża szansa na to, żeby nam się udało.

-Czy uważa pan, że zmiana trenera w tak trudnym momencie może przynieść dobry rezultat?

-W każdym zespole, gdy przychodzi nowy trener może zacząć układać się lepiej. Po moim odejściu z Sosnowca Zagłębie zdobyło siedem punktów w trzech kolejkach. Liczę na to, że odblokujemy głowy piłkarzy. To bardzo ważne, szczególnie po porażkach.

-Na koniec chciałbym zapytać o pana sportowe wspomnienia związane z Legnicą.

-Pamiętam mecz Śląska z Miedzią we Wrocławiu. Grałem wtedy przy Oporowskiej i wygraliśmy 1:0 po dobrym, wyrównanym meczu. Strzeliłem zwycięskiego gola, a Miedzianka prezentowała się bardzo dobrze. Jeszcze w II. i III. lidze, w momentach kiedy szło, bardzo podobała mi się oprawa kibiców i frekwencja na trybunach. Kiedy przyjeżdżałem do Legnicy, było parę tysięcy ludzi i dobrze zorganizowany doping. Ostatni raz byłem tu z Gawinem na wiosnę i niestety przegrałem, więc nie jest to akurat zbyt przyjemne wspomnienie (śmiech). Jestem z Jeleniej Góry, grałem wiele lat w Zagłębiu, grałem w Śląsku, więc w Legnicy czuje się praktycznie jak we Wrocławiu. Nie chcę tu mówić o akceptacji kibiców, bo ta jest, kiedy osiągnie się wyniki. Mamy fajny stadion i doskonałych kibiców - widać, że potrzeba tu dobrej piłki. Jeśli mecze będą się układać, stadion na pewno się w dużej części zapełni. Jestem dobrej myśli i uważam, że nam się powiedzie.

-Dziękuję panu za rozmowę.


Paweł Pawlucy



o © 2007 - 2023 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Środa 1 lutego 2023
Imieniny
Brygidy, Dobrogniewa, Ignacego

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl

Kazo.pl
Ogłoszenia i oferty nieruchomości