Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Państwo nie pomaga rodzinom

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Karta dużych rodzin, ustanawiająca powszechne zniżki w opłatach za usługi publiczne dla rodzin wielodzietnych to system od dawna rozpowszechniony w Europie.

Pierwsza taka karta została wprowadzona we Francji w latach 20. ubiegłego wieku i dotyczyła początkowo zniżek kolejowych, a potem także zniżek na bilety do kin i teatrów, czy rabatów w sklepach. Karty Dużej Rodziny w Europie mają różny charakter: są ogólnokrajowe, jak np. we Francji, Hiszpanii, Luksemburgu czy Belgii, regionalne jak w Austrii a także miejskie, tak jak we Włoszech.

W Polsce w dziedzinie Kart debiutował w 2005 roku Wrocław rozprowadzając Kartę Rodzina Plus. W tym roku miejscowości z kartami jest już ponad 50.

Porównanie z innymi krajami pod tym względem jest dla Polski miażdżące. Takie wnioski płyną między innymi z zestawienia wydatków i ulg, na jakie mogą liczyć rodziny w krajach Unii Europejskiej. Eksperci PwC porównali 25 krajów Wspólnoty. Jako podstawę do wyliczeń wzięli pracujące małżeństwo, zarabiające średnią pensję w danym kraju, z dwójką dzieci w wieku 2 i 5 lat. Okazało się, że Polacy mogą liczyć na średnio 2,3 tys. zł, czyli 2,6 proc. ich rocznych dochodów, przy średniej w Unii sięgającej 5,5 proc. W relacji do zarobków, mniej niż Polacy dostają tylko rodzice w Bułgarii, Włoszech i Grecji. Na największą pomoc mogą liczyć Francuzi - równowartość blisko 28,5 tys. zł. Tuż za nimi z podobnym wsparciem są Finowie i Niemcy. W ich przypadku dotacje i ulgi stanowią blisko 10 proc. wartości ich rocznych zarobków.

Pod względem wsparcia dla rodzin i pomocy w wychowaniu dzieci, Polska fatalnie wypada także w raportach OECD. Obejmują one 24 z 30 państw należących do grupy najbardziej rozwiniętych na świecie. Od momentu narodzin do osiągnięcia pełnoletności Polska inwestuje w dziecko około 44 tys. dolarów. W wielu krajach europejskich jest to trzy, a nawet pięć razy więcej. Rocznie na wsparcie dla rodzin polskie państwo przeznacza równowartość 0,8 proc. rocznego PKB. We Francji wydają równowartość 1,4 proc. PKB, w Niemczech - 1,2 proc., ale są kraje, w których wskaźnik ten znacznie przekracza 2 proc. wartości PKB - tak jest na przykład w Czechach, Belgii, Węgrzech czy w Wielkiej Brytanii. Rekordziści, tacy jak Irlandia, na wsparcie dla rodzin przeznaczają rocznie równowartość 3,5 proc. PKB.

- Oprócz samego poziomu wsparcia rodzin niezmiernie ważne jest jak to jest robione - mówi Money.pl Michał Kot, ekspert Fundacji Republikańskiej, która analizuje polityki rodzinne europejskich rządów. - Niestety u nas pieniądze wydawane na pomoc rodzinom, giną w chaosie i bezcelowych rozwiązaniach. Z perspektywy zaś średniej, polskiej rodziny (małżeństwa z dwójką dzieci, w którym obydwoje rodziców ma pracę, płaci podatki i nie korzysta z żadnych form wsparcia socjalnego), państwo zabiera znacznie więcej, niż oddaje później w formie różnorakich usług i świadczeń.

Istnieje więc sytuacja, w której państwo zapewnia chaotyczne wsparcie rodzinom poprzez przypadkowe instrumenty tzw. polityki prorodzinnej (głównie liczy się ulga podatkowa na dzieci). Jednocześnie, rodziny normalnie funkcjonujące są karane wysokimi kosztami życia, podatkami i innymi daninami. Z drugiej strony zaś, rodziny patologiczne (których odsetek jest relatywnie niewielki) korzystają z dość pokaźnej opieki społecznej. - Cały ten system jest więc niespójny, nieefektywny oraz krzywdzący dla tych, którzy najwięcej na nim powinni korzystać i w końcu - drogi. U nas nie można mówić o żadnej polityce prorodzinnej - podkreśla Kot.

Przy jednych z najwyższych stawek podatkowych w Europie, braku spójnej polityki prorodzinnej, nic dziwnego, że młodzi coraz rzadziej decydują się na dzieci. Jeżeli już, to najczęściej jest to jedna pociecha. Oczywiście, odbija się to na wskaźnikach demograficznych, a szczególnie na dzietności, czyli wskaźniku obrazującym zastępowalność pokoleń. By to zapewnić, powinien wynosić około 2,1 dziecka na kobietę. W Polsce na jedną kobietę rodzi się jedynie 1,3 dziecka. Jesteśmy jednym z najmniej dzietnych państw.

Jak wynika ze statystyk, w większości krajów, w których pomoc dla rodzin z dziećmi jest znacząca, odnosi ona skutki i na przykład w takich krajach jak Francja, Irlandia czy Finlandia, dzietność kształtuje się na poziomie wyższym od średniej europejskiej. Są jednak wyjątki. Niemcy, mimo wsparcia dla rodzin sięgającego 7,7 proc. rocznych zarobków, notują jeden z niższych urodzeń dzieci w Europie.

Z prognoz Komisji Europejskiej wynika, że jeśli w Polsce nie zacznie się rodzić znacząco więcej dzieci niż w ostatnich latach, to do 2050 roku, liczba ludności w naszym kraju spadnie do około 30 mln. Oznacza, to, że wciągu niespełna 40 lat ubędzie około 8 mln Polaków.


Andrzej Zwoliński, Money.pl



o © 2007 - 2024 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Poniedziałek 15 lipca 2024
Imieniny
Henryka, Igi, Włodzimierza

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl