Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Legnica
Ze światłami bezpieczniej?

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Przepis nakazujący jazdę z włączonymi światłami niezależnie od pory roku nie wszystkim przypadł do gustu.

Na ten temat wypowiedziano już tysiące opinii. Części z nas pomysł całorocznego przymusu jazdy na światłach przypadł do gustu, inni nie mogą zrozumieć czemu służyć ma takowy przepis. Jedno jest pewne: niezgoda w tej sprawie panuje w całej Europie. Austriacy zrezygnowali z tego rozwiązania w styczniu br., w Holandii wciąż zastanawiają się nad sensem pomysłu "świateł przez cały rok" natomiast Europejska Komisja Gospodarcza ONZ przyjęła regulację zgodnie z którą każdy producent pojazdów osobowych będzie miał obowiązek wyposażania wszystkich nowych samochodów w specjalne światła do jazdy dziennej, zapalane automatycznie przy uruchamianiu silnika.

W polskim wydaniu sprawa nabrała politycznego akcentu. Grupa posłów PIS złożyła w Sejmie projekt zmian w prawie drogowym. Tłumaczą oni, że jazda na światłach przez cały rok zwiększyła liczbę wypadków na drogach, a ofiarami bezsensownego przepisu są głównie rowerzyści i piesi. Niewykluczone, że poparcia w tej sprawie udzielą również działacze PO i PSL. Jeden z posłów Platformy Obywatelskiej napisał już interpelację w tej sprawie do Ministerstwa Infrastruktury. Odzew był niemalże natychmiastowy. Cezary Grabarczyk sprawujący funkcję ministra infrastruktury zapewnia, że sprawą zajmą się specjaliści, nie politycy. Jak obowiązkowa jazda na światłach wpływa na bezpieczeństwo ruchu przekonamy się jesienią, wtedy też znane będą wyniki badań w tej sprawie. Posłowie PiS-u powołują się na dane statystyczne opublikowane przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego. Wynika z nich, że w zeszłym roku, mimo obowiązku jazdy na światłach przez cały czas wydarzyło się o ponad 2,5 tysiąca więcej wypadków, niż w 2006 roku. Więcej też było ofiar. Dwa lata temu na drogach zginęły 5243 osoby, a rok temu - 5583. Działacze podkreślają, że zgodnie z ich informacjami wiele osób zostało potrąconych na przejściach dla pieszych, ponieważ kierowców oślepiało światło pojazdów jadących z naprzeciwka. Zdaniem posłów sprawa ma się podobnie z rowerzystami, których nazwać można ofiarami tej ustawy, nie są już bowiem tak dobrze widoczni.

Zwolenników pomysłu jazdy na światłach przez cały rok odnaleźć możemy pośród funkcjonariuszy Biura Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Przeprowadzone przez nich badania dowodzą, że politycy PiS-u błędnie zestawili dane sugerując się całorocznymi wynikami zamiast brać pod uwagę tylko te, które pochodzą z okresu letniego. Dane zgromadzone przez funkcjonariuszy wykazują spadek liczby wypadków spowodowanych w dzień o 1 procent. Od kwietnia ubiegłego roku liczba potrąceń rowerzystów spadła o prawie 20 procent, a pieszych - o 10 procent. Zdaniem pracowników Krajowego Biura Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jeżdżenie na światłach bez przerwy sprawiło, że liczba zderzeń czołowych wyraźnie zmalała.

W najbliższym czasie zapadną decyzje w sprawie przepisu. Sami kierowcy również nie potrafią opowiedzieć się po jednej ze stron sporu. Część zaznacza, że jeździła na światłach przez cały rok na długo przed wejściem odpowiedniego nakazu, inni zdecydowanie protestują argumentując swoje stanowisko zbyt dużym obciążeniem dla akumulatorów. Pozostaje nam więc wybrać: światła czy ich brak? Na to pytanie odpowiedzieć możemy sobie zadając kolejne: czy nadjeżdżający z naprzeciwka pojazd widoczny jest lepiej jeśli ma włączone światła?


pp



o © 2007 - 2024 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Piątek 1 marca 2024
Imieniny
Albina, Antoniny, Radosławy

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl